SOCIAL MEDIA

organization
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organization. Pokaż wszystkie posty

#30 school organization | how to pass?

sobota, 1 września 2018

14 komentarzy

1 września. A co to oznacza? Początek szkoły! To właśnie dzisiaj większość z Was rozpoczyna nowy rok szkolny. Całe szczęście będąc studentką mam jeszcze miesiąc wolnego, a więc trzeba go jak najlepiej wykorzystać. To ostatni czas na regenerację i odświeżenie umysłu, aby później dobrze to spożytkować.
W dzisiejszym poście chciałam Wam przedstawić kilka wskazówek, które stosuję, aby moja nauka była bardziej efektywna. Są one banalnie proste, jednakże mi bardzo pomagają przyswajać wiedzę i dzięki nim każdy egzamin na studiach czy też na wcześniejszych etapach szkolnych był dla mnie dużo łatwiejszy.


Na początku jednak warto zadać sobie pytanie jakim typem człowieka jesteśmy. Mamy do wyboru trzy opcje: wzrokowiec, słuchowiec oraz kinestetyk. Ja zdecydowanie należę do pierwszej grupy, czyli wzrokowców, dlatego łatwiej jest mi zapamiętywać rzeczy właśnie przez ten zmysł. Po kilku a nawet kilkunastu latach nauki i szukania sposobów na przyswajanie wiedzy z czystym sumieniem mogę Wam przedstawić kilka trików, które stosuję, aby bez problemu zdawać do następnej klasy.





Notatki to jedna z najważniejszych rzeczy, gdyż to właśnie dzięki nim możemy uczyć się w domu. Wiadomo - warto jest słuchać na lekcjach, jednakże mi wszystko szybko wylatuje z głowy, więc zawsze wolę zapisywać najpotrzebniejsze informacje, które przekazuje nauczyciel. Nawet gdy czasem coś wydaje mi się mniej ważne i tak to notuję, co ułatwia potem zrozumienie tematu, bądź pojawia się na teście jako zadanie dodatkowe. Oczywiście, aby nauka z naszych notatek była łatwiejsza muszą one być przejrzyste. Ja, oprócz robienia odpowiednich odstępów między zdaniami czy też tematami, używam do tego kolorowych cienkopisów, markerów, karteczek samoprzylepnych i innych drobiazgów. To właśnie one sprawiają, że potem coś łatwiej mi się kojarzy, a gdy istnieje taka potrzeba pomagam sobie rysowaniem obrazków. Na studiach niestety nie zawsze mam czas, aby robić "piękne" notatki, ale ucząc się do egzaminów zawsze korzystam z tego sposobu i przysięgam - nie miałam jeszcze żadnej poprawki podczas sesji!




Kolejna rzecz bez której w szkole się nie obejdę to kalendarz, bądź po prostu zwykła kartka na której zapisuję ważniejsze daty. Pojawia się tam dzień każdego egzaminu, powtórki czy też prezentacji projektu, przez co nigdy o niczym nie zdarzyło mi się zapomnieć. No chyba że tej daty nie zapisałam! Zanim nie wyrobiłam sobie tego nawyku zdarzało się to często, przez co nie raz przyszłam do szkoły i na wstępie byłam zaskoczona kartkówką. Taki kalendarz przydaje się nie tylko do szkoły, ale też jest świetną opcją dla osób zabieganych, zapracowanych czy też nas - bloggerów! Dzięki temu świetnie uczymy się organizacji, wszystko mamy zaplanowane i czujemy, że nie marnujemy naszego czasu.




Ten sposób nauki zawsze odbierałam dosyć sceptycznie. Dopiero na studiach, gdy poznawaliśmy różnego rodzaju pomoce dla uczniów w szkołach, przekonałam się do niego. Każdy z nas na co dzień używa telefonu komórkowego czy też laptopa. Dlaczego więc nie skorzystać z takich aplikacji? Jest ich na prawdę wiele, przez co każdy może wybrać coś, co będzie mu bardziej odpowiadać. Dla mnie najlepszą aplikacją do nauki słówek jest Quizlet. Na studiach korzystałam z niego wielokrotnie tworząc własne fiszki i ucząc się dzięki nim. W ten sposób wiedza wchłania się dużo łatwiej i nie ukrywajmy - w erze telefonów i internetu jest co coś wręcz zachęcającego.

Piszcie w komentarzach czy cieszycie się z powrotu do szkoły!
Stosujecie którąś z tych metod nauki czy macie swoje, niezawodne sposoby? 
Read More

dressing table organisation

poniedziałek, 2 lipca 2018

17 komentarzy

Witam wszystkich ponownie! Wreszcie zaczęłam tak długo wyczekiwane wakacje. Bez żadnych poprawek, dumna z siebie i zniecierpliwiona czekając na wyjazdy. Pierwszy rok studiów za mną i nie ukrywam, momentami było bardzo ciężko. Odbijało się to bardzo na mojej psychice, gdyż ciągle się stresowałam, ale i na mojej aktywności na blogu. Teraz, planuję ją zwiększyć, a mam w głowie parę fajnych pomysłów na posty. Mam nadzieję, że to zaowocuje.

Dzisiaj przychodzę do Was z postem dotyczącym organizacji mojej toaletki. Kupiłam ją około roku temu gdy się przeprowadzałam. Zawsze marzyłam o takiej, więc stwierdziłam czemu nie. Zaczynam nowy rozdział życia a więc nowe wyposażenie też się przyda! Zamówiłam ją na allegro za około 300 zł. Czy warto było? Teraz zapewne kupiłabym coś zupełnie innego, patrząc na to, że kosmetyków mam coraz więcej a toaletka miejsca ma na prawdę bardzo mało. Tak czy tak, wygląda na prawdę bardzo ładnie, i chociaż rzadko się przy niej maluję, to przynajmniej mam gdzie przechowywać kosmetyki!


Toaletka cechuje się tym, że ma prześliczne wzorki na lustrze oraz na szufladkach. Spodobało mi się to od samego początku, gdyż nie wyglądała ona jak te wszystkie typowe. Wydawała się też duża, a więc stwierdziłam czemu nie. Rozczarowałam się jednak od razu wielkością szufladek, które są na prawdę malutkie. Szczególnie te przy górnej półce. Ledwo pomieściłam tam kilka dodatków do paznokci, co możecie zobaczyć na kolejnych zdjęciach. To chyba jedyny mankament toaletki, jednakże pocieszyłam się pudełkiem z ikei, w którym trzymam większe rzeczy. Dużym plusem jest też to, że do mojej toaletki dodawany był taboret. Jest to super opcja, gdyż nie musiałam nic dodatkowo dokupywać, a na dodatek jest on do niej dopasowany, gdyż znajduje się na nim ten sam wzór co na toaletce. Ja jako makijażowy amator, jestem z niej na prawdę bardzo zadowolona i uważam że jest ona wystarczająca na moje potrzeby.


Na zdjęciu wyżej możecie zobaczyć go z bliska. Jeśli dobrze pamiętam, do wyboru były różne warianty kolorystyczne obicia taboretu, dlatego każdy mógł wybrać coś dla siebie. Ja zdecydowałam się na kolor szaro-beżowy, gdyż takie nudne kolory pasowały mi bardziej niż żywe. I do wystroju pokoju i do moich gustów.



Na słupku po lewej stronie trzymam po prostu gumki do włosów. Są one na widoku, a po drugie z łatwością mogę po nie sięgać. Wcześniej zawsze miałam problem z gubieniem ich, gdyż odkładałam je w sto różnych miejsc, a teraz staram się utrzymywać je w porządku.


Na prawym słupku powiesiłam wzornik na kółku na lakiery hybrydowe. Kupiłam go za około 8 zł na aliexpress i uważam, że jest to świetna opcja. Lakiery często inaczej wyglądają w opakowaniu a inaczej w rzeczywistości, a taki wzornik pozwala nam na wypróbowanie ich. Co więcej dużo łatwiej jest mi wybrać kolor na jaki chce pomalować paznokcie. Niestety, z mojego lenistwa, w pewnym momencie przestałam dodawać do wzornika kolejne nowo zakupiony kolory lakierów, ale być może w końcu się zmotywuję i to zrobię!




Prawa strona toaletki jest przeznaczona głównie rzeczom do paznokci. Trzymam tam wszelkiego rodzaju pędzelki do zdobień, pilniki, wzorniki i akcesoria do skórek. To co mogłam, poupychałam do pojemniczka z Ikei. Jest to po prostu świecznik, jednakże z takiego rodzaju drobiazgami prezentuje się świetnie. Drugim typem wzornika do lakierów hybrydowych, którego używam jest tzw. słoneczko. Mieści on mniej kolorów i różni się wyglądem od tego, który pokazywałam wcześniej, jednakże oba służą do tego samego. 





Taki sam świecznik wykorzystałam również na pędzle do makijażu oraz pomadki do ust. Oprócz tego, lewa część toaletki mieści kilka pomadek do ust oraz Flexy Gel marki Elisium. Obok znajdują się też moje akcesoria: kolczyki, bransoletki i wisiorki, które trzymam po prostu w opakowaniu Aparta. Chciałam wyposażyć się w jakąś małą szkatułkę, ale większość albo jest za duża, albo po prostu nie podoba mi się.


Najbardziej cieszę się jednak z miejsca pod półką, gdyż mogłam tam wpasować moje lakiery. Wszystkie z nich są hybrydowe, poza jedną odżywką, lakierem do skórek oraz lakierami do ozdób. W mojej kolekcji znajdują się lakiery marek NeoNail, Victoria Vynn, Indigo, Silcare oraz Semilac. W najbliższym czasie planuję również zrobić post, w którym opowiem Wam coś o mojej przygodzie z hybrydami, pokażę wcześniejsze prace, ale i pokażę moje wszystkie lakiery i opowiem z którymi mi się najlepiej pracuje.





Największym wyzwaniem było zorganizowanie dwóch mniejszych szufladek. Są one tak małe, że w jednej z nich miałam problem z ułożeniem pyłków oraz ozdób do paznokci, gdyż po prostu nie domykała się, ale jakoś udało mi się to zorganizować. W drugiej szufladce natomiast, trzymam przeróżne akcesoria: do paznokci, sztuczne rzęsy, glitter primer, a nawet znalazłam tam cukierka, dodawanego do zamówień z cocolity!
















Większe z szufladek, które znajdują się w najniższej użytkowej części toaletki całe szczęście miały na tyle miejsca, aby pomieścić resztę kosmetyków i akcesoriów. Wszystkie z nich możecie zobaczyć na zdjęciach powyżej.


Tak jak pisałam na samym początku, musiałam też dokupić pojemniczek z Ikei do przechowywania rzeczy, które w toaletce nie zmieszczą mi się. Są to oczywiście wszystkie rzeczy do paznokci, czyli lampa, formy do przedłużania, cleaner, aceton oraz formy do paznokci Quick Shape. Nie zabrakło też kilku ulotek, które lubię kolekcjonować ze względu na inspiracje, które się tam pojawiają.

Piszcie w komentarzach jak podobał Wam się post!
Czy też macie toaletkę?
Jakie posty chcielibyście zobaczyć następne?
Read More

How to get organized? | My tips

czwartek, 12 kwietnia 2018

17 komentarzy

Organizacja to sposób planowania codziennych czynności a nawet życia. Mimo, że towarzyszy nam dosyć często to jednak wiele osób ma z tym problem. A jak jest ze mną? Czy ja jestem zorganizowana? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Nie jestem, ale staram się być. Bycie zorganizowanym to według mnie dobra cecha. Nie lubię o czymś zapominać, zaskakiwać się w ostatnim momencie i być złą że o czymś zapomniałam. Ten wpis będzie zatem poświęcony moim wskazówkom jak 'planować' i jak 'zorganizować się'. Może osoby, które są w podobnej sytuacji do mnie zaczerpną choć trochę inspiracji i pomoże im to w układaniu swojego życia. Zaczynajmy więc.




Jak widzicie na pierwszym miejscu ląduje planner. Jak sama nazwa wskazuje służy nam do planowania, czyli właśnie to, o co nam chodzi. Plannery mogą być w różnej formie: papierowe albo magnetyczne. Ten drugi widzicie na zdjęciu powyżej. Kupiłam go za 10 zł w Tigerze i był to najlepszy biznes życia. Taki planner przymocowuję na lodówkę, która jest otwierana codziennie a więc i codziennie mam wgląd na to co muszę zrobić. Ten planner jest bardziej do planowania całego naszego miesiąca, gdyż nie ma za wiele miejsca aby rozpisywać się bardziej szczegółowo. W takim przypadku bardziej posłużą nam plannery papierowe.




Szczerze mówiąc, z tego korzystam dużo rzadziej. Często zapominam o tym, żeby go otworzyć i jest na pewno mniej poręczny niż ten magnetyczny, na który mam cały czas podgląd. Dobrą opcją jednak w papierowym plannerze jest to, że jest dużo więcej miejsca na notatki i możemy wszystko ładniej rozplanować używając np kolorowych karteczek samoprzylepnych. Nie tylko ułatwiają nam one organizacje ale także ładnie wyglądają przez co aż milej zagląda się nam do takiego plannera. Może słyszeliście już u bullet journal? To opcja dla trochę bardziej ambitnych osób, które mają chociaż chwilę wolnego aby go prowadzić. Jest bardzo podobny do plannera jednak dużo bardziej spersonalizowany. Możemy tam prowadzić różne statystyki, które pozwolą nam śledzić nasz styl i cykl życia. Jest to na prawdę świetna idea, jednak trzeba poświęcić masę czasu na wykonanie bullet journal'a, którego mi niestety brakuje!




Kolejną opcją jest po prostu pisanie karteczek z tym, co w danym dniu mamy robić. Jest to według mnie jedna z lepszych metod na planowanie każdego dnia. Codziennie rano gdy wstaję albo gdy wrócę z zajęć robię sobie taką listę przez co mój dzień jest dużo bardziej zorganizowany i o niczym nie zapominam. Oczywiście, czynności które wykonam odznaczam, żeby wszystko mieć uporządkowane i bardziej przejrzyste. Bardzo często korzystam też z opcji przypominajek na telefonie, co możecie zobaczyć poniżej.



Po telefon sięgamy każdego dnia, a więc przypomnienie automatycznie pokazuje nam się na ekranie, a co więcej przypomina nam o sobie w postaci wibracji bądź dzwonka. Jest to również opcja z której korzystam bardzo często, jednak według mnie nie jest najlepsza do planowania całego dnia, jednak do wybranych ważniejszych czynności - te podstawowe zawsze zapisuję na kartkach.



Ostatnią już rzeczą, ale według mnie najważniejszą jest nastawienie. Jeśli nastawię się, że coś zrobię to wiem że to zrobię, a dodatkowo jeśli to nastawienie jest pozytywne to od razu łatwiej to przychodzi. A na dodatek w trudniejszych sytuacjach zmniejsza stres do minimum. Nie ma sensu wmawiać sobie, że coś pójdzie źle, tylko trzeba tego spróbować. Dobrą opcją jest też planowanie naszego dnia już wcześniej, np. poprzedniego wieczoru, przez co unikamy sytuacji nudy a co najważniejsze zdezorganizowania.

A Wy? Jakie metody stosujecie żeby się zorganizować? A może nie macie z tym problemu? 
Czekam na Wasze komentarze!

Read More