SOCIAL MEDIA

diy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diy. Pokaż wszystkie posty

DIY | cotton balls

czwartek, 19 grudnia 2019

17 komentarzy

Okres przedświąteczny jest dla mnie wyjątkowo trudny. Myślałam że będzie mnie tutaj zdecydowanie więcej, ale to wymagałoby aby doba miała więcej niż 24h. W ostatnim czasie wzięłam na siebie sporo rzeczy - uczelnia, 3 prace i na dodatek pisanie pracy licencjackiej. Brzmi to trochę strasznie, ale z jednej strony jestem z siebie dumna. Gdy mam natłok rzeczy do zrobienia czuję że wykorzystuję maksymalnie czas. Ale niestety potrafi być to trochę przytłaczające bo mając na głowie tyle spraw można zaniedbać trochę siebie i swoje samopoczucie.

Moje plany na koniec tego roku były na prawdę całkiem obiecujące. Chciałam, aby na blogu pojawiło się kilka postów świątecznych co niestety mi się nie udało. Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam coś, co robiłam już jakiś czas temu czyli tak zwane cotton balls. Prześliczne kulki, które są świetną ozdobą dla każdego wnętrza. Wyglądają świetnie nie tylko w połączeniu z lampkami ale też bez nich. Największy problem to jednak to, że oryginalne są drogie. Ceny wahają się między 50 zł a nawet 200, wszystko w zależności od ilości kulek. Nic nie daje jednak takiej satysfakcji jak wykonanie czegoś samemu i za to właśnie zabrałam się i ja. Sami zobaczcie jakie to łatwe!

CZEGO POTRZEBUJEMY?


Generalnie sprawa jest banalna: do miseczki wlewamy wodę i klej w proporcjach 2:1. (2 miarki wody na jedną miarkę kleju). Trzeba pamiętać żeby kleju nie było za dużo, bo potem efekt jest marny i na kordonkach zostają poprzyklejane resztki kleju. Wszystko mieszamy najlepiej wykałaczką:)


JAK ZROBIĆ COTTON BALLS?

Pompujemy balony (muszą to być balony na wodę, gdyż są małe, najlepsza średnica to ok. 13 cm, pamiętajcie żeby nie pompować ich do końca tylko tak żeby miały kształt kuli!!).
Następnie do zrobionej "papki" z wody i kleju wpuszczamy po trochę kordonka. Nie wkładajcie balona do tej mieszanki tylko moczcie w niej kordonek, bo tak to wszystko będzie się wam ślizgać i ogólnie efekt będzie lepszy. Owijamy kordonkiem do momentu w którym według was kulka będzie wyglądać wystarczająco dobrze. Zostawiamy do wyschnięcia na jakieś 24h lub więcej. Po tym czasie przebijamy balon szpilką i wyjmujemy delikatnie ze środka i... GOTOWE!:)



Piszcie w komentarzach jak podoba Wam się moje wykonanie! A może sami już kiedyś tego próbowaliście?
Read More

diy: dried orange slices

poniedziałek, 17 grudnia 2018

12 komentarzy

Witajcie kochani! Święta tuż tuż. Tak na prawdę, pozostał już tylko tydzień. W wielu domach panują już świąteczne przygotowania. Szukanie prezentów, ubieranie choinki i oczywiście dekorowanie domu! Szczerze mówiąc, ja praktycznie co roku kupuję jakieś nowe dekoracje. Zawsze wchodząc do sklepu i widząc te wszystkie przepiękne ozdoby aż chce się je kupić. Mimo wszystko, staram się zachować zdrowy rozsądek! 
W ostatnim czasie pomyślałam, że przecież mogłabym zrobić coś sama a efekt może być równie zadowalający. Przeglądając różne inspiracje natknęłam się na suszone plastry pomarańczy, które ludzie wieszają na choinkę bądź po prostu jako ozdobę. Muszę przyznać, że ja nigdy tego nie próbowałam, mimo że jest to dosyć popularne i bardzo łatwe. A dodatkowo bardzo efektowne! 



Tak na prawdę jedyną rzeczą, którą potrzebujemy jest pomarańcza. I oczywiście nóż, którym będziemy mogli ją pokroić w plastry. Z tego co udało mi się wyczytać, najlepiej aby plastry były dosyć cienkie, ok. 0,5 cm, przez to, że proces suszenia przebiegnie dużo szybciej. I zdecydowanie będzie to lepiej wyglądać.


Jest kilka metod suszenia plastrów pomarańczy. Można to zrobić w suszarce do grzybów, gdzie muszą spędzić około 6 godzin. Drugą metodą, dużo łatwiejszą, jest suszenie pomarańczy w piekarniku. I ostatni, na który ja się zdecydowałam jest po prostu wykorzystanie grzejnika. Jesień, jak i zima są sezonem gdzie kaloryfery prawie cały czas włączamy na ful, dlatego też warto z tego skorzystać. Wystarczy plastry pomarańczy ułożyć na kartce papieru i suszyć aż do osiągnięcia pożądanego efektu. Oczywiście nie zapominamy o przewracaniu plastrów na drugą stronę co jakiś czas, aby schnięcie przebiegało równomiernie!


Piszcie w komentarzach czy Wy kiedyś suszyliście plastry pomarańczy! Jak Wam się to podoba?
Read More

halloween | pumpkin carving!

niedziela, 28 października 2018

10 komentarzy

Halloween tuż tuż. Nie raz pisałam Wam, że bardzo lubię to święto, mimo iż nie obchodzę go 'hucznie'. Od zawsze oglądając seriale czy też filmy zachwycałam się tym, jak amerykańskie domy są przepięknie ozdobione i jak tamtejsze rodziny to święto obchodzą. Podobał i wciąż podoba mi się ten klimat, dlatego też i ja postanowiłam coś z tej okazji zrobić, a mianowicie będziemy wycinać dynię! Zwyczaj ten praktykuję już od kilku lat i każdego roku staram się wyskrobać coś ciekawego. Tegoroczna dynia jest też wyjątkowa, gdyż wyrosła w ogródku mojej mamy. Uwierzcie, swoje waży i do zdjęcia nie było łatwo mi jej podnieść!


Na początku zawsze przygotowuję moją dynię oczyszczając ją z zewnątrz. Często ma ona resztki ziemi, liści czy po prostu jest brudna, dlatego przecieram ją mokrą gąbeczką. Jak widzicie mój kot-pomocnik z chęcią towarzyszy mi przy tym zadaniu!




Następnym krokiem, który stosuję jest wyrysowanie markerem linii, po których później będę ciąć. Zdecydowanie ułatwia to pracę i na pewno dynia wygląda potem dużo estetyczniej. Pamiętam, że moje pierwsze wycinanie dyni obyło się bez tego - pomyślcie tylko jak krzywo wszystko wyszło! Zawsze również przed wycinaniem dyni przeszukuję internet w poszukiwaniu inspiracji co do wzoru, jaki chcę nanieść na dynię. Jest ich na prawdę masa. Od tych łatwiejszych do na prawdę bardzo zaawansowanych, które wymagają dużo precyzji i umiejętności.



Następnym krokiem jest oczywiście wycinanie. Zawsze zaczynam moje wycinanie od pokrywy, przez która później można włożyć świeczkę.


Później musimy pozbyć się wszystkich wnętrzności czyli miąższu wraz z pestkami. Zajmuje to trochę czasu, gdyż musimy zrobić to dosyć dokładnie, jednak jeśli chcemy żeby nasza dynia długo się trzymała musimy się postarać. W innym wypadku po prostu zacznie szybko pleśnieć. Gdy pozbędę się już niechcianych elementów zabieram się za wycinanie najważniejszego czyli oczu, nosa oraz ust. Używam do tego małego nożyka przez co łatwiej wycina się nim mniejsze elementy.


Piszcie w komentarzach czy efekt końcowy Wam się podoba! 
Czy wy przygotowujecie na halloween jakieś dekoracje? 
Read More

#33 DIY | jelly soap

czwartek, 13 września 2018

15 komentarzy

Wykonywanie rzeczy własnoręcznie to coś, co uwielbiam robić w wolnym czasie. Budzi to we mnie największą satysfakcję, ale i sprawia, że uczę się nowych rzeczy. Na moim blogu mogliście już zobaczyć jeden post z serii DIY, a mianowicie dywan wykonany z pomponów. Dzisiaj przychodzę jednak z czymś z zupełnie innej beczki. Będzie to mydło, lecz nie takie zwykłe a w formie galaretki. Takie myjące "żelki" są nie tylko świetne do użytku osobistego, ale jest to również genialny sposób na prezent. Na dodatek mydełka można personalizować w dowolny sposób nadając im kształt, kolor wedle naszych preferencji.


Na początek musimy jednak zaopatrzyć się w kilka podstawowych rzeczy.
- gorąca woda
-  mydło w płynie
- sól
- żelatyna
- łyżeczka
- foremka na lód



Pierwszym krokiem, który musimy wykonać aby nasze mydła miały galaretowatą konsystencję jest wymieszanie 3/4 kubka wody z paczką żelatyny. Gorąca woda sprawi, że żelatyna łatwiej będzie się rozpuszczać, jednak trzeba uważać żeby mimo wszystko nie pozostały żadne grudki. Wpłynie to potem na wygląd naszych mydełek.


Gdy nasza mieszanka zostanie dobrze połączona musimy zająć się nią wraz z kolejnymi składnikami, czyli łyżeczką soli oraz 3/4 kubka mydła w płynie. Każdy z komponentów dodajemy do dużej miski i dokładnie ze sobą łączymy. Co więcej, to właśnie na tym etapie możemy zająć się personalizowaniem naszych mydełek. Brokat, barwnik spożywczy, różnego rodzaju drobinki czy olejki zapachowe to coś, co śmiało możemy tutaj dodać. Ja niestety żadnej z tych rzeczy nie posiadałam, więc zrobiłam mydełka w wersji naturalnej, ale uwierzcie - i tak wyszły świetne!



Teraz nie pozostało nam nic innego jak przelać naszą miksturę do formy na lód. Ja swoją kupiłam w ikei i są to zwyczajne walce z dziurką w środku, jednakże jest wiele innych przepięknych wzorków które można tutaj zastosować. Przeglądając internet widziałam wszystko - zaczynając na zwykłych kształtach a kończąc na muszelkach. Niech tutaj fantazja Was poniesie. Dodatkowo, aby uniknąć bąbelek powietrze wkradających się do naszych mydełek zaleca się popryskanie formy alkoholem salicylowym. Nie jest to obowiązkowe, jednak bardzo przydatne.


Ostatnim już krokiem jest włożenie naszej formy do zamrażarki na około 2 godziny. Jest to czas który mydełka potrzebują na nabranie swojej galaretowatej konsystencji oraz zachowanie kształtu.



Po dwóch godzinach oczekiwania i niecierpliwienia się czy wszystko wyszło tak jak należy możemy zobaczyć efekty naszej pracy! Pierwsze co, po wyjęciu mydełek poszłam je przetestować i na prawdę sprawdziły się genialnie!

Sami oceńcie, czy efekt finalny Wam się podoba!
Jakie projekty DIY chcielibyście zobaczyć w moim wykonaniu?
Read More

#19 DIY | pompom rug

czwartek, 19 lipca 2018

27 komentarzy

Duża ilość wolnego czasu skłania nas do wielu przemyśleń, ale i uaktywnia naszą twórczość. 
Ostatni tydzień był dosyć deszczowy. Jak więc go spożytkowałam? Znalazłam wtedy chwilę nie tylko dla siebie, ale i na stworzenie czegoś, czego na blogu jeszcze nie było. Seria DIY, czyli zrób to sam. Nie każdy ma cierpliwość do tego typu rzeczy, ale czy nie warto czasem się poświęcić? Wygospodarować kilka minut, godzin, aby stworzyć własne"dzieła"?
Tak, dobrze to określiłam. Coś, co zrobimy sami z pewnością będzie dla nas miało dużo większą wartość niż rzecz kupiona w sklepie. Dodatkowo, można sporo zaoszczędzić. Nas kosztuje to tylko czas.

W dzisiejszym, pierwszym poście z tej serii będziemy robić dywan z pomponów. Jest to dziecinnie proste, jednak wymaga na prawdę dużo cierpliwości i wielu godzin pracy. Efekt? Myślę, że dla niego warto się poświęcić. Sami zobaczcie!


Pierwszym krokiem jest oczywiście zebranie rzeczy, które będziemy potrzebować.
- mata antypoślizgowa - ja kupiłam ją w Castoramie za ok. 16 zł
- nożyczki
- włóczka - moja jest wełniana, ale można użyć każdej, wedle wyboru
- kawałek kartonu



Do wykonania pomponów można użyć kilka różnych metod. Niektórzy nawijają włóczkę na rękę, na widelec, jednak dla mnie najwygodniejszą metodą jest po prostu wycięcie z kartonu kształtu, który nam to ułatwia.



Następnym krokiem jest nawijanie włóczki na karton. Trzeba pamiętać, by zostawić kawałek włóczki na początku i na końcu, aby potem całość można było związać. Ilość warstw będzie zależna od 'puszystości' naszego pompona. Im więcej, tym pompon jest pełniejszy i ładniejszy.



Gdy włóczkę już nawiniemy musimy ją dobrze związać. Ja polecam zrobić to na supełek z dwóch stron, z przodu i z tyłu włóczki, wtedy unikniemy rozpadnięcia pomponu.


Gdy wszystko zrobimy tak jak należy, naszą włóczkę delikatnie zsuwamy z kartonu i przecinamy, tak aby powstał pompon.



Takim sposobem tworzymy tyle pomponów, ile będziemy potrzebować. Jest to dosyć czasochłonne i wymaga precyzji. Ja miałam problem z tym, że niektóre pompony związałam zbyt luźno i po prostu zaczynały się rozpadać. Schodzi też na to bardzo dużo włóczki, więc radzę wcześniej dobrze się zaopatrzyć. Ja zużyłam około 5 motków włóczki z pierwszego zdjęcia.


Następnie musimy zająć się naszą matą antypoślizgową. Można ją wyciąć w dowolnym kształcie. Moim celem było stworzenie narzutki na fotel wiszący, dlatego też potrzebowałam okrągłego materiału. Obcięłam go i przystąpiłam do dalszej pracy!


Naszym następnym krokiem jest przymocowanie do materiału naszych pomponów. 



Krok po kroku, pomponik po pomponie i dywan staje się gotowy. Jak widzicie można go wykorzystać również jako siedzisko, co dla mnie jest świetnym rozwiązaniem.
Jesteście ciekawi efektu finalnego?



Piszcie w komentarzach czy pomysł na zrobienie dywanu, narzutki z pomponów podoba wam się!
Chcecie więcej postów o tematyce DIY?
Read More