SOCIAL MEDIA

hair
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hair. Pokaż wszystkie posty

New hair products from Rossmann

piątek, 12 sierpnia 2022

4 komentarze


Dzień dobry kochani! Jak się macie? Powiem Wam, że moje tegoroczne wakacje nie są zbyt produktywne pod względem pracy. Skupiam się raczej na rozwoju osobistym, gdyż nie udało mi się znaleźć żadnej pracy na okres wakacji. Z drugiej strony nie ma co narzekać, bo wcześniej brakowało mi czasu na rzeczy, na które mogę go poświęcić teraz. Pogoda dopisuje, więc mam nadzieję, że uda się zorganizować też kilka wyjazdów! 


Jakiś czas temu w Rossmannie pojawiły się nowe produkty do włosów od Isany. Seria ta - Isana Professional - bardzo mi się spodobała, więc postanowiłam trochę o niej poczytać i wypróbować nowości. Producent wydał zarówno szampony, odżywki oraz maski do włosów. 




Ja zdecydowałam się na przetestowanie dwóch z nich - szamponu z serii macadamia & pomarańcza oraz odżywkę - czarny bez & truskawka. Oba produkty pięknie pachną i powiem Wam, że są bardzo wydajne. Seria ta została wydana w trzech różnych zapachach:
- czarny bez & truskawka,
- macadamia & pomarańcza,
- pitaja & owoce tropikalne.
 Porównując z innymi produktami o podobnym zastosowaniu to cena jest całkiem przystępna. Za odżywkę zapłacimy ok 11 zł, za szampon ok 10 zł, a za maskę do włosów niecałe 19 zł.  

Jeśli chodzi o równowagę PEH to uwaga:
- szampony to RYPACZE,
- odżywki są PEH.



Muszę Wam powiedzieć, że również opakowania produktów są bardzo fajne. Są bardzo proste i zgrabne. Nie podoba mi się jednak, że odżywki stawia się górą do dołu, a szampony dołem do góry - to mogłoby akurat zostać ujednolicone. 


Seria ta bardzo mi się spodobała i jestem naprawdę pod wrażeniem jak Rossmann się pod tym względem rozwija. Produktów od Isany jest coraz więcej, na rynku zagranicznym oferta jest jeszcze bogatsza. Pozostaje nam tylko czekać, aż produkty dotrą do nas! 

Piszcie w komentarzach co Wy myślicie o tych produktach! Mieliście okazję z nich korzystać?

Read More

Silk hair scrunchies - benefits

sobota, 5 lutego 2022

14 komentarzy


 

Kochani, tematyka włosów zagościła na moim blogu na dobre. Mnie nasze wyzwanie zmotywowało do pracy nad sobą jeszcze bardziej i przede wszystkim, aby przekazać Wam trochę mojej wiedzy. Tematyką włosingu interesuję się już od dawna, aczkolwiek nie zawsze miałam czas żeby dbać o włosy - to już pewnie wiecie. W dzisiejszym poście chciałam pokazać Wam moje ostatnie odkrycie, czyli jedwabne gumki do włosów. Jestem pewna, że każdy z Was już takie gumki widział, ale może nie każdy zdawał sobie sprawę dlaczego jest na nie taki hype. Wypunktowałam Wam poniżej zalety, które zostały przeplecione zdjęciami gumek, które udało mi się zakupić w super cenie na SheIn. Link do nich znajdziecie tutaj -> klik <-. 




1. BRAK ODCISKANIA SIĘ NA WŁOSACH


2. NIE CIĄGNIĘCIE WŁOSÓW


3. BRAK ŁAMANIA WŁOSÓW I KRUSZENIA KOŃCÓWEK





4. WYGODA PODCZAS SPANIA


5. PRZECIWDZIAŁANIE ELEKTRYZOWANIU SIĘ WŁOSÓW


6. DOBRZE TRZYMAJĄ WŁOSY


7. ODPOWIEDNIE DLA KAŻDEGO RODZAJU WŁOSÓW




8. ŚWIETNY ELEMENT DEKORACYJNY


9. BRAK MECHACENIA SIĘ GUMKI


10. BRAK ELEMENTÓW METALOWYCH


Oczywiście wszystkie te punkty potwierdzają jedno - gumki jedwabne są znacznie lepsze niż te zwyczajne. Jestem ciekawa czy używacie tych gumek czy wolicie zwykłe! Piszcie w komentarzach :) Zachęcam też do podawania linków do swoich blogów - będzie mi łatwiej do Was zajrzeć!

Read More

Challenge - Grow your hair with me!

sobota, 29 stycznia 2022

7 komentarzy


Dzień dobry wszystkim! Przede mną ostatnie dwa egzaminy i zaczynam ferie. Będę miała wolne zarówno na uczelni jak i w jednej pracy, stąd szykuje się u mnie sporo wolnego. Chcę ten czas spożytkować jak najlepiej i zacząć go pracowicie stąd przychodzę do Was dzisiaj z wyzwaniem. Miało ono pojawić się już na blogu wcześniej, ale niestety ze względu na brak czasu musiałam je przesunąć, aby faktycznie miało sens i żebym sama mogła wziąć w nim udział. Mowa oczywiście o wyzwaniu włosingowym, bo kto jest tutaj ze mną dłużej to wie, że wcześniej byłam bardzo wkręcona w ten temat i testowałam sporo nowości związanych właśnie z włosami. Na banerze do tego posta możecie zobaczyć mój tragiczny obecny stan włosów, który porównamy sobie z tym co będzie za miesiąc! Wstawiam Wam jeszcze to zdjęcie poniżej w pełnej okazałości.



Od czego więc zaczynamy? Od skompletowania produktów! Co będzie nam potrzebne?

- szampon -


Kwestia wyboru szamponu jest bardzo istotna. Na codzień będziemy myć włosy szamponem bez SLS przez. Przykładowe pookazałam Wam wyżej. Ja obecnie stosuję ten z OnlyBio, ale Vianek i EcoLab też świetnie się sprawdzają. Warto też dodać, że te szampony są delikatnie myjącymi. Raz na tydzień/dwa będziemy musieli pamiętać, aby skórę głowy umyć dokładnie, a pozwoli nam na to tylko szampon mocniejszy. Przykładem jest np. najtańszy szampon z Isany (do kupienia w rossmannie) w biało niebieskim opakowaniu lub każdy inny tej marki. 


- odżywka -

Odżywki, jakie mogę Wam polecić to te ze zdjęcia wyżej. Mi wszystkie z nich sprawdziły się fantastycznie. Jeśli Wam nie przypadną do gustu to polecam inne marki Anwen oraz OnlyBio.


- olej do olejowania -

Tutaj pozostawiam Wam dowolność. Może to być oliwa z oliwek, zwykły olej lub bardziej profesjonalnie - olej musztardowy, olej ze słodkich migdałów itp. Bardzo dużą kolekcję ma marka MEXMO i chociaż ich nie testowałam to słyszałam bardzo dobre opinie na jej temat.


- peeling do skóry głowy -


Produkt, którego również będziemy używać to peeling do skóry głowy. Polecam Wam te dwa.


- wcierka -


Wszystkie ze zdjęcia używałam i polecam. UWAGA tylko z wcierką Banfi - NIE można stosować jej codziennie bo to wcierka alkoholowa! Pozostałe dwie są jak najbardziej akceptowalne do codziennego użytku.


- suplementy -

Suplementy w każdej formie. Mogą to być tabletki na porost włosów, drożdże albo suplementy w formie pokrzywy do picia, która również pobudza włosy do porostu.

_______________________________________________________

CHALLENGE

_______________________________________________________



Powyżej wrzucam Wam tabelkę, z jakiej będziemy korzystać podczas wyzwania #włosingchallenge. Nie chodzi tutaj o samo zapuszczanie włosów, ale po prostu poprawienie ich stanu. Jak wygląda tabelka? Jest ona podzielona na 4 tygodnie i tyle trwa wyzwanie. W każdym tygodniu mamy do zrobienia następujące rzeczy - olejowanie, peeling, wcierka, suplementy. Pomijam szampon, odżywkę i od czasu do czasu maskę, bo to oczywistość :) Liczba, która znajduje się w każdym okienku odpowiada liczbie punktów które możemy zdobyć, a tym samym liczbę dni, przez ile musimy wykonywać daną czynność. Tzn, olejować mamy 3 razy w tygodniu, peeling 1 raz w tygodniu, wcierka 5 razy w tygodniu, suplementy 5 razy w tygodniu. Na koniec każdego tygodnia sumujemy zdobyte przez nas punkty i zapisujemy w tabelce.

Jestem ciekawa kto z Was bierze ze mną udział w wyzwaniu! Zachęcajcie więcej osób do tej zabawy! :)
Read More

ECOLAB hair products

poniedziałek, 2 listopada 2020

8 komentarzy

 

Witajcie kochani! Moje postanowienia o powrocie na bloga niestety nie weszły w życie, ale odkąd rozpoczął się rok akademicki mam masę obowiązków - w szczególności, że studiuję na dwóch kierunkach! O moich studiach z pewnością opowiem jeszcze więcej, bo już jakieś doświadczenie w tym temacie udało mi się zdobyć, aczkolwiek dzisiaj chciałam pokazać Wam moje nowe odkrycie, jakim są produkty do włosów marki ECOLAB. Muszę przyznać, że z braku czasu bardzo zaniedbałam swoje włosy. Straciły to, o co walczyłam wcześniej czyli przede wszystkim blask, a także trudniej jest mi je zdyscyplinować. Końcówki również zaczęły mi się rozdwajać na co wpływa także brak olejowania i przykuwania mniejszej uwagi do doboru kosmetyków. Postawiłam jednak na znalezienie produktów, które chociaż częściowo 'zadbają' o moje włosy i zastąpią bogatszą pielęgnację. 

Moim nowym odkryciem są produkty marki ECOLAB, z którymi spotkałam się po raz pierwszy. Były one polecane na grupach włosingowych, dlatego postanowiłam je przetestować i były moim strzałem w dziesiątkę. Produktów od ECOLAB nie znajdziecie w drogeriach, ale są one ogólnodostępne w drogeriach internetowych. Ja zdecydowałam się na dwa kosmetyki - szampon oraz maskę do włosów.

Zdecydowałam się na zakup szamponu wzmacniającego, który na dodatek ma właściwości przyspieszające wzrost. Czy faktycznie tak działa? Przyznam szczerze, że tak. Ostatnio oprócz szamponu i odżywki nie stosuję żadnych innych kosmetyków, a zauważyłam spory wysyp małych włosków. Nie mogło to zostać zatem spowodowane przez żaden inny kosmetyk. To, co jest bardzo istotne to to, iż jest to szampon łagodny, co oznacza że nie zawiera silikonów. SLS, ani rakotwórczych parabenów. Uważam, że jest to jeden z lepszych szamponów łagodnych i mi sprawdza się świetnie - zdecydowanie lepiej niż te z marki Fitokosmetik czy Petal Fresh. Za 250 ml trzeba zapłacić ok 15-17 zł, w zależności gdzie go kupujecie. Nie spotkałam się z nimi w żadnej drogerii, ja natomiast zamawiałam produkty tej firmy na Allegro.

S K Ł A D 

Aqua, Zingiber Officinate Root Floral Water (woda imbirowa), Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Coco Glucoside, Organic Hamamelis Virginiana Leaf Extract(organiczny oczar wirginijski), Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Simmondsia Chinensis Oil (olej jojoba), Hibiscus Extract (hibiscus), Organic Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej makadamia), Shea Butter Ethyl Esters (masło shea), Glycerin, Organic Triticum Vulgare Oil(organiczny olej z kiełków pszenicy), Glycereth-2 Cocoate, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.



Drugim produktem, który zakupiłam jest laminująca maska do włosów. Za 250 ml produktu musimy zapłacić od 20-22 zł. Ja nakładam ją na całe włosy i trzymam ok. 5-10 minut, w zależności od tego, ile mam czasu. Maska na moje włosy działa świetnie i faktycznie bardzo dobrze je wygładza. Przy moich trudnych do zdyscyplinowania i kręconych włosach działa ona nawet lekko prostująco, gdyż po jej użyciu nie mam aż tak bujnych fal jak zazwyczaj - co dla mnie jest dużym plusem. Jak większość masek laminujących będzie ona lekko obciążała włosy, ale u mnie nie tworzy jednak przyklapu, a ładnie wygładza i dodaje włosom blasku. Jak dla mnie to strzał w dziesiątkę.



S K Ł A D

Aqua, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed oil, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Behentrimonium Chloride, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Betaine, Inulin, Lactic Acid, Citrus Limon (Lemon) Peel Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Malic Acid, Citric Acid, Cellulose, Benzyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Cetrimonium Chloride, Perfume, Ceramide 2, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate


Piszcie w komentarzach czy podobają Wam się wpisy dotyczące pielęgnacji włosów! Mieliście do czynienia z produktami tej marki? 


Read More

ANWEN - new hair products

czwartek, 11 czerwca 2020

14 komentarzy

Witajcie kochani! Jeśli zastanawiacie się, dlaczego w niedziele nie pojawił się post..Otóż! Nie było to z mojego lenistwa czy z tego że nie miałam czasu - post był świetnie przygotowany, jednakże okazało się że wynikły małe nieścisłości. Chciałam opisać Wam paletkę cieni, jednak okazało się że cienie zostały włożone w inne opakowanie i nigdzie nie mogłam znaleźć ani jakie to cienie ani ile kosztują! Tak czy tak, są one warte uwagi i taki post napewno się na blogu pojawi! Całe szczęście semestr na uczelni powoli się kończy. Oprócz obrony czeka mnie jeszcze jeden egzamin językowy na uczelni i oficjalnie studia pierwszego stopnia będą za mną. Napewno na blogu pojawi się post dla przyszłych studentów - ale wszystko w swoim czasie!  

Jak co czwartek, dzisiaj przychodzę do Was z nowościami do włosów! Marka ANWEN, o której już Wam wspominałam gdy opisywałam serum do zabezpieczania końcówek (tutaj -> link ) wzbudza duże zainteresowanie wśród włosomaniaków. Charakteryzują się przede wszystkim naturalnymi i ekologicznymi składami oraz produktami pod konkretny typ włosów (testy na porowatość włosów możecie znaleźć pod linkami wymienionymi w tym poście: link ).


Robiąc zamówienie kosmetyczne na Cocolicie przypadkiem wpadłam na próbki szamponów jak i masek do włosów więc zdecydowałam się je przetestować. Jak widzicie na zdjęciu zamówiłam 3 próbki: 2x maska do włosów i 1x szampon.



sleeping beauty - maska nocna do włosów o średniej porowatości

Pierwszym produktem jest maska do włosów, która może być stosowana na dwa sposoby: na noc bądź tak jak tradycyjna maska. Maska jest mocno regeneracyjna, rekonstruuje uszkodzenia od wewnątrz i wzmacnia strukturę włosa. Dodatkowo, zapobiega rozdwajaniu się włosów i ich końcówek. Maska jest jak najbardziej naturalna, a zamiast silikonów zostały użyte ich zamienniki jak na przykład olej makadamia. Koszt za 10 ml to 3,90 zł.



maska winogrona i keratyna - do włosów średnioporowatych

Kolejnym produktem jest maska z keratyną. Świetnie nada się więc, jeśli chcemy zdyscyplinować i wygładzić nasze włosy. Jeśli tak jak ja macie problem z puszeniem się włosów to ten produkt powinien Wam się sprawdzić. Co jest ważne to to, że maska nie zawiera silikonów. Maska zawiera dodatek oleju winogronowego, który działa odżywczo a także poprawia elastyczność włosów. W składzie jest również aloes odpowiedzialny za nawilżenie. Nakładamy ją na 3-30 minut i spłukujemy. Koszt za 10 ml wynosi 3,99 zł.




mint it up - szampon peelingujący

Nigdy wcześniej z takim szamponem nie miałam do czynienia, więc taka próbka jest świetną opcją - nie wszystko musi nam się przecież sprawdzić! Szampon peelingujący przede wszystkim oczyszcza naszą skórę głowy. Ten zawiera drobinki z pestek moreli, które dodatkowo pomagają usunąć nadmiar zrogowaciałego naskórka. Koszt za 10 ml to 3,99 zł.

Produktów jeszcze nie stosowałam, wpis ten jest informacyjnym o tym, co możecie nabyć. Dodatkowo, produkty przedstawione w tym poście są przeznaczone do włosów o średniej porowatości! Aby poprawnie dobrać produkt do swoich włosów polecam wcześniej zrobić test na porowatość włosów.
Piszcie w komentarzach czy jesteście zainteresowani wpisem, w którym ocenię działanie i skuteczność tych produktów! A może Wy mieliście okazję ich używać?

Read More

fitokosmetik - shampoos

czwartek, 4 czerwca 2020

16 komentarzy


Dzisiaj czwartek co oznacza że rozpoczynamy cotygodniowy włosing! Sporo pisałam Wam już o różnych produktach do włosów i o samej pielęgnacji, ale jeszcze nigdy nic nie wspominałam o szamponach, a myślę że pełnią one najważniejszą rolę. A dlaczego? Bo myją naszą skórę głowy. Po krótce, większość szamponów, które sprzedawane są w drogeriach są szamponami mocnymi tzw. rypaczami, stąd nie powinny być stosowane codziennie. Nadają się więc do tego szampony z lekkim składem, bez silikonów, parabenów czy SLS. O szamponach z pewnością pojawi się osobny post, ale dzisiaj chciałam Wam przedstawić moje najnowsze odkrycie, czyli szampony z marki Fitokosmetik. Należą one do tej grupy szamponów, które na codzień mogą być stosowane i przede wszystkim mają naturalny skład. 


Fitokosmetik to rosyjska marka oferująca produkty zarówno do ciała jak i do włosów. Dowiedziałam się o niej całkiem niedawno i po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii sama postanowiłam ją przetestować. Produkty marki Fitokosmetik są przede wszystkim bazowane na naturalnych i bezpiecznych składnikach z zawartością minerałów jak i witamin. Nie spotkałam się z nimi jeszcze stacjonarnie, oprócz stoiska na bazarze gdzie miły pan sprowadza takie produkty zza granicy, lecz w Rossmannie czy Hebe obecnie ich nie ma. Firma jest jednak bardzo obiecująca, więc być może kiedyś mocniej wkroczy na rynek polski!



szampon do włosów - drożdże piwne

Pierwszym szamponem, który postanowiłam przetestować jest ten z zawartością drożdży piwnych. W jednym z postów, w którym opisywałam moje sposoby na porost włosów pojawił się właśnie pomysł zażywania tabletek z drożdżami piwnymi, po których efekty były fantastyczne. Stwierdziłam, że warto spróbować z szamponem! Producent zapewnia że jego użycie powoduje aktywny wzrost jak i wzmocnienie włosów. Szampon nadaje się do wszystkich typów włosów. Warto też wspomnieć, że został stworzony na bazie szyszek chmielu jak i słodu co sprawia, że struktura włosa jest odbudowywana, zyskujemy objętość jak i połysk. Cena szamponu to ok. 8-9 zł. Jest on bardzo wydajny i godny polecenia!



szampon do włosów - z niebieską glinką

Kolejnym szamponem wartym uwagi jest ten z niebieską glinką oraz jonami srebra. Ma on właściwości przeciwzapalne, antybakteryjne i tonizujące przez co idealnie nada się dla osób, które borykają się z problemami skórnymi. Co więcej, dodatek wyciągu z morwy powoduje, że włosy zyskują blask i przede wszystkim wzmocnienie. Skóra głowy jest też bardziej nawilżona. Co jest istotne to fakt, że szampon poprawia krążenie krwi dzięki czemu włosy zostają pobudzone do wzrostu i również zyskują wzmocnienie. Szampon kosztuje ok 8-9 zł, tak jak jego poprzednik, i jest bardzo polecany do mycia skóry głowy. Warto myć nim skórę głowy metodą kubeczkową tzn. spieniamy szampon w miseczce z wodą i tak wytworzoną pianą myjemy i masujemy skórę głowy. 


Piszcie w komentarzach czy słyszeliście o firmie Fitokosmetik! Co sądzicie o tych produktach? Mieliście okazję je testować?
Read More

Lady Banfi - for long hair

czwartek, 28 maja 2020

12 komentarzy

Witajcie kochani! Jak czujecie się w nowej rzeczywistości? Pandemia mimo że nie mija to kolejne obostrzenia są powoli znoszone. Czy jest to dobre? Sama nie wiem co o tym sądzić, ale chciałabym już żeby życie wyglądało tak jak wcześniej. Powoli zaczęło brakować mi znajomych, a nawet studiów i pracy. Ale przynajmniej całkowicie mogłam skupić się na mojej pracy licencjackiej, która już prawie jest skończona. Jeszcze czeka mnie trochę wprowadzenia poprawek i formalności i oficjalnie licencjat za mną. To tyle nowości z mojego życia, a teraz pora przejść do tematu czwartkowego posta związanego z włosingiem!


Dzisiejszy post będzie poświęcony kultowej wcierce do włosów Lady Banfi. Kto chociaż trochę interesuje się tematyką włosów napewno ją zna i być może miał okazję używać! W moje ręce wpadła niedawno, bo kiedy chciałam ją zamówić zawsze była niedostępna. Wcierka jest bardzo popularna z tego względu iż (podobno) cudownie działa na porost włosów. Ma ona pobudzić nasze cebulki do wzrostu przez co na naszej głowie ma pojawić się duużo baby-hair. Lady Banfi to nie jedyna wcierka tej firmy, jednakże ta ma dużo delikatniejszy zapach. Nie każdemu może on przypaść do gustu bo jest on dosyć mocno ziołowy, jednakże dla uzyskania efektów warto.


Z Lady Banfi nie spotkałam się jeszcze stacjonarnie. Można ją kupić w wielu sklepach internetowych, jednak tak jak wspominałam wcześniej często jest wyprzedana. Ja kupowałam ją na Allegro i z dostawą nie było żadnych problemów. Jeśli chodzi o cenę to średnio waha się ona pomiędzy 20-25 zł. W tej cenie dostajemy całkiem sporą buteleczkę, bo aż 250 ml, co myślę że wystarczy na całkiem spory okres! Atutem jest też napewno to, że wcierka nie zawiera żadnych parabenów (substancji rakotwórczych) i silikonów.


Wcierka Lady Banfi to wcierka alkoholowa co oznacza że nie powinno się stosować jej codziennie. Podkreślam to, bo alkohol działa na skórę wysuszająco czego na skórze głowy napewno nie chcemy!  Wcierkę stosujemy raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu. Ja nakładam ją strzykawką a później wmasowuję w skórę głowy. Jeśli jednak po stosowaniu wcierki nie czujecie się dobrze to znaczy np. odczuwanie swędzenie skóry głowy, to koniecznie odstawcie wcierkę gdyż nie chodzi tutaj o podrażnienie skóry! Wcierkę powinno nakładać się ok 40 min. przez myciem włosów jednak ja robię to po myciu gdy moje włosy są w 75% suche. Czytałam że sporo osób tak robi, a ze względu na brak czasu nie zawsze mogłabym sobie pozwolić na wcieranie jej wcześniej.


Teraz myślę, że przejdziemy do najważniejszego - czy wcierka daje efekty? Jak najbardziej tak, ale pamiętajcie że nie u każdego się sprawdzi! W 99% po stosowaniu wcierki występuje wysyp małych włosków i tak też było w moim przypadku. Włosy zdecydowanie się zagęściły, na czym mi bardzo zależało, jednak trzeba pamiętać o systematyczności. Raz bądź dwa razy w tygodniu myślę, że warto się poświęcić, a cała czynność zajmuje maksymalnie kilka minut!

Jestem bardzo ciekawa czy Wy stosowaliście tą wcierkę? Piszcie w komentarzach jak się Wam sprawdziła, a jeśli widzicie ją pierwszy raz...zachęciłam Was do zakupu?
Read More

hair straightener | pros and cons

czwartek, 20 lutego 2020

10 komentarzy

Dzisiaj czwartek, ale nie taki zwykły. Jest wyjątkowy z dwóch względów. Po pierwsze, dzisiaj jest ten tłusty czyli pełen pączków i innych bomb kalorycznych. Cieszę się że sama za nimi nie przepadam i nawet w tłusty czwartek mnie nie kuszą. Nawet jak widzę ludzi wychodzących z kartonami słodkości z cukierni! A drugą rzeczą, dla którego dzisiejszy. czwartek jest wyjątkowy to to, że kontynuujemy nasz cotygodniowy włosing! Jestem bardzo zadowolona, że tak bardzo spodobała się Wam ta seria i tak licznie ją odwiedzacie. Zdecydowanie przebiła ona inne posty na blogu co bardzo mnie cieszy:)


Dzisiaj porozmawiamy sobie o czymś, czego jeszcze tutaj nie było a mianowicie o prostowaniu włosów. Z natury moje włosy są kręcone, czasem mniej, czasem bardziej, ale proste nigdy nie są. To zdecydowanie moja największa zmora, dlatego codziennie z nią walczę, niestety. Włosy prostować można na kilka sposobów, ale myślę że trzy z nich są najpopularniejsze:
- produkty stylizujące do prostowania włosów -
- prostownice, szczotki do prostowania -
- keratynowe prostowanie włosów -


Różnego rodzaje pianki itp. do prostowania włosów nie sprawdziły mi się kompletnie. Zdecydowanie jest to bubel, w szczególności dla osób które mają mocniej kręcące się włosy. Jeśli chodzi o keratynowe prostowanie to sama jeszcze go nie stosowałam, ale mimo wielu plusów ma również sporo wad. Między innymi nie nadaje się do włosów cienkich, a robiona nieprofesjonalnie może tylko włosy zniszczyć. Prostownice to również zło, gdyż włosy po prostu pali. A jak jest ze szczotkami? Posiadaczką szczotki do prostowania włosów jestem od około 3 lat, więc sporo mogę na temat jej użytkowania powiedzieć. W przeciwieństwie do prostownic, szczotki uważane są za zdecydowanie mniejsze zło niż prostownice. Jak myślicie, dlaczego? Przejdźmy po krótce do plusów i minusów takich szczotek, a później opowiem Wam więcej o tej, którą ja używam.

ZALETY:

+ szczotka do prostowania zapobiega poparzeniu się +
+ włosy nie mają bezpośredniego kontaktu z wysoką temperaturą przy użyciu szczotek do prostowania +
+ nie pozostawia odkształceń na włosach +
+ jest wygodna w użyciu +

WADY:

- moc szczotki prostującej jest dużo mniejsza niż np. prostownicy -
- prostowanie włosów zajmuje więcej czasu niż np. prostownicą -
- włosy prostowane szczotką będą proste ale nie tak jak w przypadku np. prostownicy -


Zdania na temat użycia szczotki vs. prostownicy są bardzo podzielone. Dla mnie liczy się fakt, że nie niszczy ona włosów tak jak prostownica i jest dużo bezpieczniejsza. Przeszłam z nią na prawdę wiele i szczerze mówiąc na prostownicę bym się nie przerzuciła. Szczotką, którą ja używam jest Remington CB7400. W zestawie miała również pokrowiec do jej przechowywania, jednak ja z niech kompletnie nie korzystam. Używanie szczotki jest banalnie proste. Ma trzy ustawienia temperatury: 150, 190 i 230 stopni co sygnalizują kropki wyświetlające się na małym ekraniku na rączce szczotki.



Szczotka ma specjalną powłokę ceramiczną co zapobiega elektryzowaniu i puszeniu się włosów. Niestety, mam wrażenie że nie zawsze to działa bo czasem włosy po wyprostowaniu wyglądają lepiej a czasem gorzej, ale tak samo bywa nawet w przypadku prostownicy. Szczotka szybko się nagrzewa przez co bardzo szybko możemy rozpocząć prostowanie włosów. Czy mi się sprawdza? Zdecydowanie tak. Obecnie w sprzedaży jest nowszy model szczotki, którą ja posiadam, ale różni się tylko tym, że ma jeden przycisk więcej. Możecie zakupić ją w sklepach typu RTV Euro czy Media Expert, a starszy model jest dostępny przykładowo na Allegro za niecałe 150 zł. 


Piszcie w komentarzach czy Wy prostujecie włosy i jaką metodą! Korzystaliście kiedyś z szczotek do prostowania? Jak sobie radziły?

Read More